Dodaj tu swoją rekamę

Najtańsze wydawnictwa

Pomagamy

2009.05.11 14:16:12
Anonimowi bohaterowie

Długi majowy weekend, piękne słońce. Tysiące ludzi opuszczają miasto szukając wypoczynku wokół naszych pięknych jezior.  Miejscowość Honoratka. Wokół unosi się zapach pieczonych soczystych kiełbasek i karkówek. Po jeziorze leniwie przesuwają się łopoczące na lekkim wietrze żagle. Ciszę i błogi świąteczny nastrój od czasu do czasu zakłóca ryk silników, motorówek i skuterów wodnych. Na sąsiedniej działce ojciec z dwoma synami malują łódkę, panie wysiewają nasionka na rabatkach. Trochę nas drażni zapach rozpuszczalnika. Nagle z sąsiedniej działki dochodzą podniesione głosy - tam chyba przewróciła się żaglówka - słychać.


 

Biegniemy zobaczyć. Rzeczywiście, w oddali na wodzie widać czerwone dno żaglówki z

człowiekiem siedzącym na jej dnie oraz dwóch ludzi w wodzie. Jeden z nich płynie do brzegu, jest w ubraniu i w butach. Na szczęście ludzie w wodzie mają ubrane kamizelki ratunkowe. Do wywróconej żaglówki zbliża się szerokim łukiem pędząca motorówka, za chwilę następna ciągnąca” narciarza”. Jest dobrze- zaraz im pomogą. Jakże złudne były nasze nadzieje, motorówki pomknęły dalej. Dyskusja malujących łódkę jest krótka - Tato musimy im pomóc, masz rację synu, woda jest zjmna, długo nie wytrzymają.

 

 

Pomagam im przenieść łódkę na skarpę, po skarpie łódka zsuwa się już łatwo, na rękach pozostaje świeża farba. Akcja przebiega błyskawicznie. Po pięciu minutach łódka jest na wodzie, w łódce liny i kotwiczka z rakiem. Na pomoc płynie ojciec, jak się później dowiedziałem doświadczony wędkarz, ze starszym synem. W tym czasie dopływa do brzegu najstarszy członek pechowej załogi. Jest rozdygotany, dostaje ciepły koc. Pozostałym dwóm żeglarzom udaje się w międzyczasie położyć maszt.

 

 

Po kilku minutach łódka jest przy żaglówce. Bierze ją na hol i szczęśliwie siłami mięśni naszych cichych bohaterów doprowadza do brzegu. Jeszcze pomoc przy obróceniu żaglówki - to na szczęście lekka Omega - i akcja zakończona. Serdeczne podziękowania i krótka rozmowa.

 

 


Przemarznięci pechowi żeglarze są zbulwersowani. Przewrócili się dużo wcześniej niż to zaobserwowaliśmy z brzegu. Machali i krzyczeli do przepływających wokół ludzi, nikt nie pomógł, nie zareagował. W końcu jeden z pechowców postanowił płynąć do brzegu, bo bał się, że długo w zimnej wodzie nie wytrzyma. Wtedy właśnie  został zauważony przez naszych bohaterów. Bo dla mnie to co zrobili to bohaterstwo. Anonimowi bohaterowie prosili żeby nie pokazywać zdjęć ich twarzy. Nie chcieli podać też nazwisk, dla nich to, że pomagają potrzebującym było normalne. Tak został wychowany ojciec i takie wychowanie przekazał swoim synom. Dowiedziałem się tylko, że ojciec ma na imię Paweł a synowie Grzegorz i Krzysztof. W trakcie tej krótkiej akcji, zrozumiałem jeszcze jedno.

Na takich ludzi jak Paweł, Grzegorz i Krzysztof zawsze można liczyć. Tacy ludzie potrafią pomóc zupełnie bezinteresownie. Potrafią się poświęcić dla drugiego człowieka nie oczekując w zamian niczego, niejednokrotnie ponosząc nawet z tego tytułu jakieś straty. Będą teraz musieli z powrotem wyciągać łódkę na brzeg. I rozpocząć malowanie od nowa. Nie od dzisiaj wiadomo, że pomaganie innym wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, problemami i poświęceniami.  A to jest bohaterstwo. Bohaterstwo naszych czasów. Zacząłem się zastanawiać ilu takich bohaterów mieszka w Koninie. Ilu mieszkańców Konina potrafi bezinteresownie pomóc swoim sąsiadom, obcym osobom, ludziom, którzy takiej pomocy potrzebują? Myślę, że jednak takich bohaterów w naszym mieście nie brakuje.  Istnieje wiele organizacji niosących bezinteresownie pomoc potrzebującym, czego chyba najbardziej znamiennym przykładem jest Fundacja Podaj Dalej. Jest coraz więcej osób, którzy chcą bezinteresownie pomagać innym. Mam cichą nadzieję, że jeżeli nie większość, to znaczna część społeczeństwa Konina, będzie potrafiła zrobić coś dla innych, nawet jakąś najdrobniejszą rzecz. To wtedy w naszym mieście będzie się żyło lepiej i bezpieczniej. Rozglądajmy się więc wokół. Zadzwońmy do samotnego starszego sąsiada, spytajmy czy czegoś nie potrzebuje. Reagujmy na wszelkie sygnały od osób potrzebujących pomocy. Nie bądźmy obojętni na to co dzieje się wokół nas. Reagujmy również na wszelkie zjawiska łamania prawa i porządku. Bo tylko wtedy będziemy mogli żyć w przeświadczeniu, że żyjemy w mieście bezpiecznym i w ciężkich chwilach zawsze znajdzie się ktoś na kogo będziemy mogli liczyć. Oczywiście to jest trudne, wymaga pewnego rodzaju bohaterstwa i poświęcenia. Dużo łatwiej i wygodniej jest myśleć tylko o sobie, o swoich najbliższych, o swoich własnych problemach i interesach.


A o czym myśleli przepływający obok wywróconej żaglówki nowobogaccy właściciele łodzi motorowych?  Szkoda czasu? A może ktoś inny im pomoże? A może po prostu nie mieli czasu na pomoc innym, bo na brzegu czekały soczyste kiełbaski? Na pewno nie zastanawiali się już później nad zaistniałą sytuacją. Być może kiedyś zrozumieją swój błąd. Oby stało się to wcześniej niż wtedy, kiedy sami jakiejś pomocy będą potrzebowali.


 
Jan Urbański 11.05.2009






Telefon konsultacyjny

telkons

Copyright ©  http://www.bezpieczny.konin.pl     urbanski.org
Designed by Joomla! Szablony