Określ długość swojego życia

Wypełnij poniższy test:
Osobiste
Podstawowe
Medyczne
Medyczne K
Dietetyka
Psychika
Ogólne
Wyliczenia
Płeć
Rasa
Długowieczność
Wykształcenie
Czas snu
Cholesterol
Ciśnienie krwi
Papierosy
Dziedziczne
Proporcje talia/biodra
Stres
Aktywność fizyczna
Badania medyczne
Serce
Płuca
Przewód pokarmowy
Cukrzyca
Lekarstwa
Opieka zdrowotna kobiet
Pigułki antykoncepcyjne
Śniadanie
Regularność posiłków
Owoce i warzywa
Tłuszcze
Żywność rafinowana
Alchol
Szczęście
Depresja
Niepokój
Relaks
Miłość i małżeństwo
Satysfakcja zawodowa
Przyjaźnie
Kierowanie samochodem
Pasy bezpieczeństwa
Podejmowanie ryzyka
Wstaw swój aktualny wiek
Kliknij w przycisk

Dodaj tu swoją rekamę

Najtańsze wydawnictwa

PETYCJA

Pomagamy

Toksokaroza - robak, który oślepia PDF Drukuj Email
Konin - Porządek w mieście
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 19 maja 2009 12:01


Na badania tego niewielkiego pasożyta wydano w ciągu ostatnich lat kilkaset tysięcy złotych. Czy warto? Warszawscy naukowcy nie mają wątpliwości.
Toksokara - bo o niej mowa - corocznie atakuje tysiące Polaków; setki chorują, dziesiątki ślepną, pojedynczy, najsłabsi mogą nawet umrzeć.
Zaczyna się od bólu brzucha. Po kilku dniach, dołącza kaszel, osłabienie, gorączka. Aspiryna nie pomaga. Chore dziecko trafia do pediatry. Leczenie niemal zawsze jest takie samo: coś na zbicie temperatury, na kaszel, zwolnienie. Dzieciak musi wypocząć. W tym samym czasie... dziesiątki larw pasożyta rozpełzają się po wnętrzu jego ciała. Niszczą jelita, wątrobę, płuca. Trafiają do mózgu i oczu. Uszkadzają tam tkanki. Często oślepiają.



"Rozmawialiśmy z rodzicami ponad dwustu chorych dzieci. W wielu przypadkach lekarze pierwszego kontaktu nie potrafili rozpoznać toksokarozy. Leczą ją jak grypę. O istnieniu pasożyta często w ogóle nie wiedzieli. Trzeba ich doszkalać, uświadamiać też społeczeństwo" - uważa dr Jakub Gawor, kierownik Pracowni Parazytoz Zwierząt Domowych w warszawskim Instytucie Parazytologii PAN (IPAR).

Toksokarozą warszawiacy zajmują się od lat. W 2003 r. dr Anna Borecka "zrobiła" z niej doktorat. Badając psy oraz ich odchody określała ekstensywność u zwierząt (odsetek zarażonych osobników). Bo ludzie toksokarozę łapią od czworonogów, przypadkowo, zjadając mikroskopijne jaja pasożyta zawarte w kale psa bądź kota. W jednym gramie bywa do tysiąca jaj.

Z badań dr Boreckiej wynikało jasno - odchody aż 60 proc. polskich szczeniąt zawierają formy inwazyjne pasożyta.

Najbardziej narażone są dzieci - to one bawią się w piachu i ziemi, potem wkładają nie umyte ręce do buzi. Gdy połkną jaja (formy inwazyjne pasożyta), w jelicie cienkim wykluwają się larwy (ok. 0,4 mm długości). Przebijają ścianę układu pokarmowego i wraz z krwioobiegiem rozchodzą się po całym ciele ofiary. Rozpoczyna się proces wyniszczania.

"Nikt dotąd nie »złapał toksokary na gorącym uczynku«, wtedy gdy zaraża. Objawy daje bowiem zwykle po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Takie opóźnienie sprawia, że niewiele wiemy o czynnikach ryzyka choroby. My postanowiliśmy zbadać korelację pomiędzy toksokarozą, a obecnością jaj w najbliższym otoczeniu dziecka" - wyjaśnia dr Gawor, kierownik finalizowanego właśnie KBN-owskiego grantu.

Metodologicznie praca była dość prosta. Instytut powiadamiany był przez "zaprzyjaźnione" kliniki (Klinikę Okulistyki Centrum Zdrowia Dziecka oraz Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie) o przypadkach toksokarozy u dzieci. Jeśli rodzice chorego wyrażali zgodę, naukowcy składali wizytę. Zbierali wywiad na temat kontaktu chorego ze zwierzętami. Pobierali kilkanaście próbek gleby w najbliższym otoczeniu domu dziecka (na wsi) lub na jego ulubionym placu zabaw (w mieście). Potem w laboratorium szukali jaj. Były w 9-11 proc. miejsc.

"Bardziej medialna byłaby oczywiście korelacja stuprocentowa. Nie była jednak możliwa. Glebę pobieraliśmy przecież w kilkanaście miesięcy po zarażeniu. Przez ten czas jaja były z niej wypłukiwane przez deszcz, przysypywane ziemią. W końcu, dziecko często zarażało się nie w miejscu zamieszkania, a np. na wyjeździe wakacyjnym. I tak dziewięcio-jedenastoprocentowa korelacja to zaskakująco dużo. Naszym zdaniem wskazuje, iż najczęstszym źródłem choroby bywa własne zakażone zwierzę" - wyjaśnia parazytolog.

Wyniki IPAR nie ograniczały się tylko do tego wniosku. Naukowcy opracowali też metodę pozwalającą rozróżnić gatunek robaka, wywołującego chorobę. Tę powodować może zarówno Toxocara canis - glista psia, jak i T. cati - kocia. Do dziś nie wiadomo, który z pasożytów jest większym zagrożeniem dla ludzi. Jaja obu gatunków (oglądane pod mikroskopem) są identyczne. Same robaki wyglądem też w zasadzie się nie różnią. Opracowana przez IPAR analiza DNA wątpliwości nie pozostawia.

"Korelację mamy, nowoczesną metodę i fachowe publikacje też. Do szczęścia brakuje tylko publikacji popularyzującej wiedzę o chorobie, ale i ona już wkrótce" - podsumowuje trzy lata pracy dr Gawor.

Nie będzie to jednak artykuł w czasopiśmie. Już szykowana jest książka. "Toksokaroza - epidemiologia, klinika, diagnostyka, zapobieganie i leczenie" będzie pierwszą polską monografią na ten temat. Napisana wespół z lekarzami i diagnostami, zainteresować ma wszystkich: lekarzy, weterynarzy, laborantów, w końcu właścicieli zwierząt i strażników miejskich. Szczególnie ci ostatni powinni dowiedzieć się, jak groźne są psie i kocie odchody zostawione na trawniku czy plaży. Jedna kupa to kilkaset tysięcy jaj. Jedno jajo to larwa, która gdy umiejscowi się w oku, powoduje nieuleczalną ślepotę!

Toksokarozę trudno leczyć. Znacznie łatwiej zapobiegać. Wystarczy regularne odrobaczanie zwierząt i "reżim odchodowy" - mandaty dla tych właścicieli psów i kotów, którzy nie sprzątają po swoich czworonogach.

Wyniki badań IPAR wzbudziły zainteresowanie za granicą. Kilka miesięcy temu prezentowane były na European Multicolloquium of Parasitology w hiszpańskiej Walencji. Pod koniec maja br. w Wilnie na sympozjum Bałtyckiego Towarzystwa Parazytologicznego. Kilka dni temu (1 czerwca) w Warszawie na II konferencji szkoleniowej dla lekarzy i weterynarzy z całego kraju pt. "Toksokaroza - niebezpieczna zoonoza XXI wieku", zorganizowanej przez wykonawców grantu.

Źródło http://www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1259

 

Jak zapobiegać?

Trzeba koniecznie zgłaszać się do lekarzy weterynarii na okresowe (co najmniej 2 razy w roku) odrobaczanie psów i kotów (źródła inwazji toksokar).

  • Nie powinno się dopuszczać do kontaktów dzieci ze szczeniętami i kociętami oraz nieznanymi psami i kotami.
  • Konieczna jest ochrona miejsc zabaw dzieci (np. piaskownice) przed zanieczyszczeniem odchodami zwierząt.
  • Należy zobowiązać właścicieli psów i kotów do sprzątania odchodów swoich ulubieńców.
  • Ważna jest okresowa wymiana piasku w piaskownicach.
  • Bardzo istotne są podstawowe zasady higieny - mycie rąk po powrocie do domu, przed jedzeniem, po kontakcie ze zwierzętami.
  • Dzieciom powinno się często obcinać paznokcie.
  • Należy myć pożywienie (np. jarzyny lub owoce), które często jest skażone glebą zawierającą jaja toksokar.

 Źródło: http://www.resmedica.pl/zdart80010.html

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 

Dodaj komentarz

Pamiętaj, Twój komentarz świadczy o Tobie.

Kod antysapmowy
Odśwież

Odchudzanie i rekreacja

wczasy

Telefon konsultacyjny

telkons

Copyright ©  http://www.bezpieczny.konin.pl     urbanski.org
Designed by Joomla! Szablony